Odzyskać byłą?
Pytanie od czytelnika (poniżej odpowiedź i dalsza korespondencja):
Hej Tupak !!
Na samym początku chciałbym bardzo podziękować Tobie za wartościową wiedzę i energię przekazaną na szkoleniu w SGH. Chyba się skuszę na szkolenie u Ciebie. Pytania mieliśmy przesyłać na maila, także pytam.
1. Jak odzyskać byłą dziewczynę? Była niesamowicie zakochana we mnie, zostawiłem ją gdyż dowiedziałem się, że zaczęła spotykać się z byłym, po rozstaniu napisała, że zaczęła z nim pisać i spotykać się od walentynek i także się we mnie odkochała od walentynek. Związek się po tygodniu skończył, do dzisiaj minęły jakieś 2 miesiące ponad.
2. Jak zapomnieć o byłej ;)
Pozdrawiam !
==============================================
Odpowiedź:
Bo albo faktycznie jest to najlepsza z kobiet które poznałeś, albo czasem bywa tak, że chcemy sobie coś udowodnić, albo udowodnić kobiecie.
Jak to rozpoznać?
Jeżeli poznajesz naprawdę masę kobiet, masz z kim sypiać i spędzać czas, a mimo to Twoje myśli biegną do byłej - wszystko jest ok. Spokojnie możesz iść tą drogą.
Ale jeżeli tych kobiet nie jest tak wiele, albo nie ma wielu opcji na seks tudzież towarzystwo kobiet wieczorami - mogę się domyślać, że chodzi tu o męskie ego.
Od tego należy wyjść w rozważaniach.
Spójrzmy na wydarzenia które opisałeś.
Zostawiłeś ją bo złamała regułę szczerości i szacunku wobec Ciebie (tak tak, gdyby faktycznie chciała być fair, to sama by zerwała zanim zaczęłaby się z kimś innym spotykać), a teraz chcesz ją z powrotem? Widać tu pewną niekonsekwencję. Tym bardziej domyślam się że brakuje Ci swobody pośród innych kobiet.
Dalej - odkochała się ot tak, po prostu, bo zaczęła się z kimś innym spotykać? Coś tu śmierdzi. Jeżeli by jej zależało na Tobie, to po tym jak podjąłeś decyzję, powinna 2x bardziej o Ciebie zabiegać. A jeżeli przyszło jej to tak łatwo, nie wiem czy można być pewnym stałości jej emocji. Chcesz więc taką kobietę z powrotem?
A teraz sedno - jak chcesz sprawić, żeby kobieta wróciła, możesz jej przekazać że "nieważne jakie kobiety poznawałeś, nieważne co z nimi przeżyłeś, masz zawsze jej twarz przed oczami, chcesz znowu ją mieć." - jeżeli to jest szczere, przekaz trafi.
A jak zapomnieć o byłej? Zaakceptować to co się wydarzyło, zaakceptować jej decyzję lub Twoją, i uznać że to już przeszłość, a następnie zabrać się za poznawanie innych kobiet. Im dłużej byś pielęgnował wspomnienia związane z byłą, tym większa byłaby frustracja.
Prawie zawsze okazuje się, że nowe kobiety dać Ci mogą i lepsze doznania i więcej doznań niż poprzednia kobieta. I w pył rozbija się iluzja pt. "gdzie ja taką drugą znajdę?".
Pozdrawiam
T.
==============================================
Odpowiedź czytelnika:
Witam,
Dziękuję bardzo za obszerną odpowiedź. Powiem Tobie szczerze, że przemyślałem to wszystko i po (cenzura) mi ona tak naprawdę, skoro okłamywała mnie w najważniejszych kwestiach jakimi są uczucia ? Toż to fałszywa, zakłamana (cenzura), nic więcej, a w głowie mojej była chora, wyimagowana iluzja tej "idealnej" kobiety. A kogo jak kogo, ale siebie okłamywać nie można, także zapominam o niej i zaczynam umawiać się z nowymi kobietami ;)
Co do tekstu "nieważne jakie kobiety byś poznawał, masz zawsze jej twarz przed oczami, chcesz znowu ją mieć.", nie będę go pisał, bo po pierwsze niewarta jest tego, a po drugie i tak by zlała, skoro już wiele razy do niej pisałem jeszcze do niedawna, że nadal ją kocham, itp. a ona nic, więc ma mnie gdzieś :)
Pozdrawiam











Odpowiedzi
Ja mam aktualnie podobny
Ja mam aktualnie podobny problem. Moja żona, po 7 latach znajomości i niemal 4 małżeństwa, zakochała się w innym facecie. Podczas szczerej rozmowy przyznała się, że kilka lat temu była w łóżku z jeszcze innym, podczas gdy my już byliśmy razem. Szlag mnie jasny trafił, chciałem się wyprowadzić, ale zostałem... chciałem nadal o nią walczyć, próbować coś zmienić. I jak sądzę, zostanę za to przez Was zbesztany. :-)
Tupak, masz absolutną rację, żeby zastanowić się przede wszystkim nad tym, po co chcemy wracać. Każda sytuacja jest inna (np. moja żona nadal mówi, że mnie kocha i że sama nie wie, czy chce skończyć nasz związek czy jednak zostać ze mną) ale ważne jest to, żeby zdawać sobie sprawę z powodów swoich decyzji. OK, chcę o nią walczyć - dobrze, ale muszę wiedzieć, czego nie powinienem się już po niej spodziewać, na co się godzę i jakie stawiam warunki. Chcę skończyć związek - spoko, ale muszę zdać sobie sprawę, że może wcale nie jest to najlepsze ani jedyne wyjście, a także z tego, że mogę zyskać (bardziej otwarte kontakty z innymi kobietami) ale też zawsze jest ryzyko, że tych kobiet nie będzie (tak wiele albo tej klasy).
Czyli nawet dostając do życia w twarz trzeba sobie pomyśleć na chłodno, czego akurat teraz naprawdę chcemy.
Dzięki, Tupak, za artykuł. Ja myślę, że my się jeszcze kiedyś na szkoleniu spotkamy.
Pozdrawiam,
Tomek
Cześć, Na wstępie - Tomek,
Cześć,
Na wstępie - Tomek, jak zwykle odpowiedź pełna profesjonalizmu. Temat bardzo fajny, to też po roku naszej znajomości, w końcu się zmobilizowałem i założyłem sobie konto na BR ;) A nacisnęło mnie na nieziemski słowotok, więc sobie tutaj nieco ulżę ;)
Co do odpowiedzi mojego poprzednika to faktycznie, przyznaję rację, że strach, że będziemy sami i będzie nam "pusto" może być tutaj motorem napędowym do podjęcia starań. Sam mając lat 18naście zacząłem się spotykać z kobietą, którą postawiłem na piedestale. Związek jednoroczny, a przez jego czas odstawiłem na bok część swoich pasji, odsunąłem na bok życie towarzyskie, znajomych, przyjaciela. Po pewnym czasie poczułem się jak w wiezieniu. Jak odstawiłem istne Prison Break z tego związku, obudziłem się z przysłowiową ręką w nocniku. Od tego momentu żadnej kobiety nie stawiałem w centrum swojego życia - każda następna była jedynie jego częścią, postawiłem na rozwój swojego charakteru, a to zaowocowało pierwszorzędnymi warsztatami Tupaka w Łodzi, min. ze mną w roli głównej.
Bo tak na chłopski rozum - mając przyjaciół z którymi ma się fajne kontakty, rozwijając swoje pasje i zainteresowania, mając pracę - jednym słowem nie zaniedbując podstawowych obszarów swojego życia - gdy kończy się związek, to jest do czego wracać. Uśmiecham się pod nosem, gdy ktoś mówi mi o dwóch połówkach jabłka, czy tam pomarańczy. Powiedzenie bardzo fajne, ale mi osobiście kojarzy się to ze spotkaniem dwóch niekompletnych osób, które stwarzają jedną całość i z automatu moim byłym związkiem. Teraz mając lat 27, spokojnie mogę wszystkich zachęcić do życia w stylu - spotykają się dwie kompletne osoby, które razem stwarzają jakąś część wspólną. Temat ten jest na tyle długi, że nie ma sensu go rozwijać w tym miejscu, choć chętnie nawiążę dyskusję na ten temat.
W 99,99%, jak pisze Leszek, próba odzyskania nie ma sensu. Dla mnie 0,01 to... seks. Byłem w związku z kobietą, poznawaliśmy się, jednak nasze charaktery były na tyle silne i dominujące, że aż iskrzyło. Z czasem grzecznie stwierdziliśmy, że kiedyś się zagryziemy i daliśmy sobie spokój. Po czasie jednak obudził się we mnie istny "wspomnień czar", a raczej orgii czar ;) Jako, że tworzyliśmy parę seksualnie kompatybilną, skusiłem dziewczę do przypomnienia sobie tych fajnych chwil, które razem spędziliśmy. Może to nie powrót do siebie, ale jakiś powrót na pewno tak ;)
Z pozdrowieniami i zachęcam do rozwinięcia tego ciekawego tematu :)
KK
Odzyskać byłą
Myślę, że w 99,99% przypadków próba odzyskania byłej nie ma sensu. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że podstawową przyczyną dla której chcemy odzyskać byłą (a do czego nie chcemy się tak naprawdę przyznać) jest desperacja i strach, że będziemy przez dłuższy czas bez następnej dziewczyny i w naszym życiu uczuciowym będzie pustka!! Najlepszą obroną przed tym stanem jest wyjście do kobiet i podrywanie! Pomyślmy panowie: przecież była jakaś istotna przyczyna, że rozstaliśmy się z dotychczasową dziewczyną. Próba jej odzyskania, to najczęściej obniżenie swoich standardów w stosunku do kobiet, to wmawianie sobie, że jej niewłaściwe postępowanie w stosunku do nas, to nic takiego, że możemy akceptować fakt, że kobieta nas nie szanuje. Moim zdaniem próba odzyskania byłej to brak szacunku do samego siebie i swoich zasad.
Pozdrawiam i życzę więcej szacunku do samego siebie.
Witam Kolegów. Trafiłem na
Witam Kolegów. Trafiłem na stonkę przez przypadek...a może i nie? W każdym razie dręczy mnie temat opisywany powyżej. Musze przyznać że we wszystkich opiniach jest sporo racji, dodatkowo zauważyłem wiele bardzo podobnych przemyśleń u każdego z nas który przechodził przez ten temat. Mam wrażenie że każdy z was tak jak i ja przeżył w życiu coś ważnego i po rozstaniu zastanawiał się czy dobrze zrobił, itp? Wnioski u większości z nas nasuwają się podobne, nie ma co. A na pewno nie ma co za długo o tym myśleć tylko wziąć się w garść i zakochać i następnym razem trzymać ręce na sterze - żeby mieć cały czas panowanie nad jachtem, szczególnie w burze i niepogodę ;) No i pamiętajcie chłopaki żeby nie wpaść w alkoholizm. Pozdrawiam. Forex