Syndrom matki i dziwki
Jakiś czas temu z ust mojej znajomej usłyszałem takie słowa:
"W tych czasach faceci postrzegają kobiety przez zupełnie skrajne pryzmaty - albo przez pryzmat spokojnej, ułożonej partnerki, statecznej i pozwalającej mężczyźnie czuć się bezpiecznie, albo przez pryzmat ladacznicy, spełnienia samczych fantazji, pragnień i żądz, kobiety uległej i wyuzdanej... Kompletnie nie zdają sobie sprawy że w każdej kobiecie te dwie sfery istnieją równolegle. A tej drugiej, ciemniejszej, w głębi ducha się boją. Boją się, że nie byliby w stanie poradzić sobie z otwartością kobiet w seksualnej sferze. A kobiety na tym cierpią."
Nie muszę dopowiadać jak zaintrygowała mnie ta wypowiedź.
Był ciąg dalszy...
"Kobieta musi się kryć ze swoją seksualnością, bo inaczej zostanie jej przyczepiona łatka kobiety łatwej, rozwiązłej, takiej która nie będzie wierna swojemu mężczyźnie. Każda kobieta zakłada że w przyszłości będzie chciała się stać partnerką, żoną, również matką. Więc albo będzie udawała porządną, albo co najwyżej stanie się kandydatką na kochankę."
Panowie, mamy problem. Poważny problem.
Jest pewna sprzeczność między tym jakie wzorce nam się wpaja, a a tym jaka jest rzeczywistość.
Pamiętam, że kiedy byłem młodszy, byłem święcie przekonany że to właśnie mężczyźni są seksualnymi zwierzętami, a dobre kobiety to takie które są powściągliwe i cnotliwe. Żeby mi to jeszcze podkreślić, jako zły przykład pokazywano mi kobiety które podkreślały swoją atrakcyjność i seksualność strojem albo zachowaniem. Wpojono mi w ten sposób wzorzec.
Dziwne to było, bo moje męskie żądze skierowane były nie w kierunku tych które stawiano mi za porządny wzór, ale tych które wiedziały jak wywołać pokusę.
Dodatkowo w niektórych poznanych przeze mnie parach, gdzie kobieta należała do tych ułożonych, mężczyzna w rozmowach na osobności nie krył się z tym że pożąda inne kobiety. Oczywiście szanował i doceniał swoją kobietę za rolę jaką pełni ona w jego życiu, ale widać było że nie ona stanowi centrum jego fantazji.
Był też moment w którym zacząłem się zastanawiać "co tu jest nie tak?". Po kilku otwartych i zarazem dyskretnych rozmowach z kobietami wnioski były dla mnie szokujące. Owe kobiety pragnęły doświadczyć od swoich mężczyzn ogromnej namiętności, dzikiej rozkoszy, nawet wcieliłyby się z chęcią w rolę kurtyzany spełniającej każdą jego zachciankę, aby zakosztować szalonego, nieskrępowanego i wyuzdanego seksu z nim. Takiego po którym nawet sąsiedzi wyjdą zapalić.
Ale... Była też w tym wszystkim obawa. Obawa że mężczyzna się wystraszy, zmieni o niej zdanie, zacznie ją podejrzewać że się puszcza na lewo i prawo, będzie chorobliwie zazdrosny i związek się rozpadnie.
Blisko w takiej sytuacji jest do powtórzenia scenariusza który przybrały ich matki, zgadzając się na taki właśnie sposób życia. Porzuciły nadzieję że wielka namiętność kiedyś przyjdzie i zaczytywały się w Harlequinach które przynajmniej ich fantazje zaspokajały.
No właśnie.
Co tutaj nie gra...?
Seksualność jest jedną z naszych najsilniejszych potrzeb. I kobiet i mężczyzn. Jeżeli kiedykolwiek miałbyś lub miałabyś wątpliwości co do tego - stań nago przed lustrem i zastanów się w jakim celu natura stworzyła Cię w takim kształcie.
Jaki jest sens we wtłaczaniu kogoś w rolę która byłaby zaprzeczeniem powyższego? Może to tylko prowadzić do ciężkich frustracji.
Skąd się więc to bierze? Gdzie jest tego źródło?
Jest ono w nas, mężczyznach. My jesteśmy przyczyną.
Dlaczego?
Z powodu strachu.
A jakie jest źródło tego strachu?
Jest ich kilka.
Pierwszym jest najbardziej pierwotny strach przed wychowaniem nieswojego potomstwa. Czyli przed zdradą. Jak najbardziej zrozumiały. Aby go uniknąć, mężczyzna ma wybór. Albo być dla swojej kobiety prawdziwym samcem, najlepszym wyborem jakiego mogła dokonać, albo może wybrać kobietę która swoim zachowaniem nie będzie przejawiała takiego zagrożenia - grzeczną, ułożoną, jak to czasem słyszę od niektórych facetów - "taka po prostu żona". W skrajnym przypadku może ją w taką "po prostu żonę" zmienić.
Jak myślisz, które z tych rozwiązań jest prostsze w wykonaniu? Zmienić siebie na lepsze czy wybrać gotowe? Jakie więc rozwiązanie statystycznie najczęściej spotykasz wśród innych mężczyzn?
I zaczyna się błędne koło. Kobiety chcą trwałego związku i nie bać się samotności, mężczyźni chcą "wybrać gotowe" i nie bać się o swoje geny. Do czego to skłoni kobiety w takim układzie?
Niechęć do zmiany siebie i stawania się lepszym od siebie wczoraj jest drugą z przyczyn. Męskie Ego nie zaakceptuje przecież faktu że możemy być istotami niedoskonałymi. W końcu to my jesteśmy panami tego świata, silnymi fizycznie i dominującymi.
Problem się pogłębia.
Trzecim źródłem jest szerzenie przez mężczyzn, przez nas samych, poglądu że szanowanie atrakcyjności seksualnej przez jej uzewnętrznianie i podkreślanie zasługuje na pogardę. Ile razy można usłyszeć opinie "ale lachon" albo "ta to się pewnie puszcza" albo "taka to na moją kobietę się nie nadaje". Przedmiotem opinii zazwyczaj jest bardzo atrakcyjna i seksownie ubrana kobieta. Ciekawy jest fakt że te przejawy pogardy to jest kamuflaż dla strachu albo poczucia niskiej wartości faceta który je wypowiada. Jest to skompensowanie świadomości że nigdy nie będzie mógł takiej kobiety posiąść, ale wciąż będzie jej pożądał. Oczywiście nigdy się do tego nie przyzna, ale jaki efekt będą miały jego słowa?
Wspomniane źródła i płynące z nich przekonania sprawiają, że pomijamy najbardziej kluczową sprawę.
Chwile w których kobieta czuje się dla mężczyzn atrakcyjna, uwielbiana i pożądana, są dla niej jednymi z chwil dla których warto żyć. Każda chce czuć się piękna i seksowna. Zwłaszcza dla swojego wybranego mężczyzny. Dlaczego więc nie pozwala się jej na to, albo pozwala się jej być taką tylko na początku znajomości? Później rola się zmienia - "Kochanie, dość szaleństw, teraz będziesz ułożoną partnerką, a w przyszłości stateczną matką".
Co się może dziać dalej? Natury nie oszukasz. Potrzeb tak silnych jak seksualność nie zlikwidujesz. W skrajnej wersji albo kobieta się poświęci i stanie się ułożoną partnerką, a znudzony spokojem mężczyzna będzie ją zdradzał, albo będzie udawała przed nim ułożoną i to ona będzie zdradzała.
W Wielkiej Brytanii zrobiono kiedyś test DNA na grupie reprezentatywnej, z którego wyszło że grubo ponad 10% dzieci ma innego ojca niż ten "oficjalny". Zgaduję że te 10% to były "wpadki". O ile większa jest więc skala samych zdrad?
Dlatego napisałem na początku tego artykułu że mamy problem, Panowie. Bez zauważenia i docenienia faktu, że nasze kobiety są równie seksualnymi istotami jak my, możemy się skazać powoli acz konsekwentnie na życie w nieświadomości.
Dla mnie osobiście odkrycie prawdziwej seksualności kobiet było czymś niesamowitym.
Przez większość czasu kobieca seksualność jest pod "obstrzałem". Zwróćcie uwagę jak niewiele jest momentów kiedy mogą one wyrazić się w pełni i zachowywać się nieskrępowanie. Są to momenty kiedy albo nie ma wokół facetów, albo Ci którzy są obdarzeni są pełnym zaufaniem.
Widzieliście może kiedyś jak się zachowują kobiety na męskim striptizie? Cała sala pełna jest dziko piszczących, albo nawet skaczących z zachwytu kobiet. Na babskich wieczorach dzieją się rzeczy których nie zobaczycie nigdzie przy świetle dziennym. Mieliście kiedyś ochotę po prostu na seks (pytanie retoryczne :) ) z pierwszą atrakcyjną kobietą? Kobiety mogą mieć dokładnie taką samą ochotę. Na pierwszego przystojniaka. Seksualność jest obecna cały czas. Tylko że ty możesz powiedzieć o tym publicznie, ona nie - bo zostanie napiętnowana jako rozwiązła.
Chyba dlatego kobiety mają zmysł wyczuwania - wobec których facetów muszą się pilnować, a wobec których mogą czuć się swobodnie. Tych drugich jest niewielu niestety. Ci drudzy są w pełni spójni z własną seksualnością, potrafią uszanować i docenić seksualność kobiet, podkreślać ją jako zaletę i zachęcać do tego żeby kobiety czuły się swobodnie.
Pytanie więc do Ciebie - do której kategorii chciałbyś się zaliczać?
Bliska znajoma koleżanki którą cytuję na wstępie artykułu zaufała kiedyś facetowi który na pewno nie był z tej drugiej kategorii. Dwudziestokilkuletnia wdowa, kobieta po przejściach. Po roku żałoby stwierdziła że już czas wyjść z pozycji "biednej wdowy" i zacząć żyć na nowo. Powstały nowe znajomości, życie towarzyskie etc. Na jednej z imprez poznała faceta. Spodobał się jej bardzo, chemia zagrała i spędzili razem noc. Nad ranem - on ją podsumował w najgorszy sposób, mówiąc że jest łatwa, że się nie szanuje i że on nie wyobraża sobie dalszej znajomości z nią. Kobieta się załamała.
Pikanterii dodaje w tym fakt, że ten facet, był trzecim facetem w jej życiu, poza pierwszym chłopakiem i jej mężem... Była to jej jedyna taka przygoda.
Rozumiecie już skąd się to wszystko bierze? Rozumiecie dlaczego kobiety muszą się tak pilnować i dlaczego niekiedy wzbiera w nich frustracja?
W najszczęśliwszych parach które poznałem, był zawsze mężczyzna który potrafił cały czas ze swoją kobietą flirtować i figlować, potrafił sprawić że kobieta miała ochotę dla niego paradować po domu w bieliźnie, na wyjścia wbijać sie w mini i wysokie szpilki, a podczas kolacji w restauracji drażnić go nagą stopą przesuwaną na jego udzie pod stolikiem. W tych parach kobiety miały farta poznać mężczyzn którzy akceptowali i uwielbiali w nich obydwie strony ich tożsamości - jasną (spokojną, ciepłą i miłą) jak i tą ciemną (zabawą, nieskrępowaną i seksualną)
Chcę żebyście to w pełni zrozumieli, gdyż temat który wam przedstawiłem jest jednym z najbardziej istotnych dla Waszej inner-game, Waszej gry wewnętrznej.
Jeżeli chcecie stać się mężczyznami uwielbianymi przez kobiety to trwanie w starym systemie przekonań może być poważną przeszkodą.
Mam nadzieję że pobudziłem szare komórki do myślenia i do odniesienia tego artykułu do rzeczywistości w jakiej żyjecie. Bo mogą z tego myślenia wypłynąć naprawdę ciekawe wnioski. :)
Zapraszam do dyskusji.
Pozdrawiam
Tupak
Let the Balls be with you!




Fascynujacy temat Tupak. Ten
Fascynujacy temat Tupak.
Ten strach, ktory faceci maja przed tym zeby jego kobieta stala sie otwarta jest glownie spowodowany przez brak zaufania i zazdrosc.
Wiec gdy jestes otwarty i autentycznie Twoj zwiazek opierasz na szczerosci, zaufaniu i szacunku. Sprawisz, ze Twoja kobieta bedzie czula sie na tyle bezpiecznie i swobodnie przy Tobie, to sam sie zdziwisz jaka seksualna istota potrafi ona byc.
Mialem niedawno fajna sytuacje, moja byla dziewczyna spotykala sie od kilku miesiecy z facetem, ktory wlasnie z niej chcial zrobic taka "zone". Zero seksownych ubran, zero wyjsc na imprezy, jak spojrzala na kolesia bo przechodzil wlasnie to juz byla zazdrosc i afera. Kiedy przyjechalem i zabralem ja ze soba na impreze pobawic sie, to widzialem jak cos peklo w niej. Uswiadomila sobie jak bardzo brakuje jej przestrzeni...Niedlugo po tym zwiazek sie zakonczyl :) I dobrze bo takie kobiety nie powinny marnowac sie przy facetach, ktorzy nie potrafia ich docenic.
Podsumowujac kontroluj, ale nie badz kontrolujacym a zobaczysz cuda :)
Pozdrowka Kamil.
To ja chyba powinienem sie
To ja chyba powinienem sie cieszyc bo akurat mam kobiete ktora jest taka cicha spokojna, troche nieswiadoma wlasnej wartosci. Zachecam ja do swobody w seksie, probouje z niej wyciagnac prawdziwa kocice. namawiam by ubierala sie wyzywajaco, by podkreslila swoja seksualnosc. Ale wiecie co uslyszalem gdy po raz kolejny podl tekst "kochanie, chcialbym zebys ubrala mini i obcasy, uwielbiam gdy tak wygladasz"?
odpowiedziala ze ok tylko ze ona nie nawidzi gdy inni faceci patrza na nia i maja w glowie zeby ja tylko to zeby ja zerznac... mi to osobiscie zwisa ale troche mnie to zaciekawilo. tupak, co o tym sadzisz?
odp.
Odpowiem w ten sposób - nie widziałem chyba szczęśliwszych oczu, kiedy szanowana i uwielbiana przeze mnie kobieta słyszała i widziała dodatkowo że ją pożądam.
Różni są ludzie i różnie się dobierają.
Pytasz czy powinieneś się cieszyć. Tak, pod warunkiem że jej styl bycia jest tym czego oczekujesz, a równolegle nie pożądasz bardziej innych kobiet. I w przyszłości nie będziesz pożądał. Jeżeli tego jesteś pewien - to tak.
Nie znam Twojej kobiety, więc nie wypowiem się czy jej zachowanie to pochodna wychowania, jakichś blokad, czy po prostu - jej wyboru. Taka jest jej strategia i już.
Równolegle - jest jakiś powód dla którego zachęcałeś ją do "mini i szpilek". I tego nie dostałeś. Życzę Ci żeby sprawy między wami toczyły się dalej tak, żebyś w przyszłości nie musiał szukać tego poza Waszym związkiem.
Beznadzieja
Szanowny Panie Tupak!
Co za infantylność bije z Pańskich artykułów, sentencji.Nie da się wychować, wyszkolic męzczyzn żeby stali sie w pelni wartosciowymi ludzmi.Albo takim sie człowiek rodzi albo nabywa takich zdolności w dzieciństwie , nie da sie kogos zarazic inteligencją, ciekawością świata, pomysłowością i nie da sie tego nauczyć - a te cechy pociągają wlasnie kobiety. Co z tego,że jakis męzczyzna jakimiś sztuczkami bedzie potrafił mnie poderwac, skoro nie bedzie potrafił mnie przy sobie zatrzymac? Liczy sie wnetrze, a tego nie da sie zmienic,mozna nauczyc obycia, kulturalnego zachowania sie w towarzystwie,ale nie mozna z ciapowatego męzczyzny zrobic bożyszcza kobiet.
Czy fajnie jest byc uwodzicielem? Nie lepiej być zwyczajnym męzczyzna poddającym się miłości tak zwyczajnie i poprostu?:)
:)
Cokolwiek powiesz, masz racjÄ™ moja droga :)
Jeżeli powiesz że się nie da - będziesz miała rację.
Jeżeli powiesz że się da - też będziesz miała rację.
A wszystko to będzie istniało w Twoim świecie wyłącznie.
Jeżeli chcesz znać moje zdanie o męskich trickach i sztuczkach, zapraszam do artykułu
http://www.ballsrevolution.pl/techniki-a-inner-game
Pozdrawiam :)
Zgadzam siÄ™ z tym
Zgadzam się z tym artykułem w stu procentach ponieważ to jak my kobiety zachowujemy sie zależy w dużej mierze od Was panowie...
Jeżeli kobieta spotyka faceta który jest z nią szczery i szanuje ją wówczas ona potrafi się otworzyć zarówno podczas rozmowy z nim, zabawy na dyskotece, flirtując a także idąc z nim do łóżka.
Nawet jeżeli po jakimś czasie dojdą do wniosku że nie chcą być razem ona będzie miała miłe wspomnienia o Nim i o tych wszystkich rzeczach które razem robili.
Najważniejsze dla kobiety jest to żeby miała szacunek do samej siebie i nawet jeżeli czasami zdaży się że w pewnym momencie przekroczy granice swojej seksualności to wiedząc że może Mu zaufać i że On darzy ją szacunkiem nie będzie miała potem wyrzutów sumienia "dlaczego ja to zrobiłam?", "jak mogłam to zrobić" tylko będzie myślała "hmmm... fajnie było, co jeszcze możemy razem zrobić?"
Panowie kobiety są takimi samymi istotami jak Wy i też potrzebujemy sexu ;););)
Uważam że jeżeli kobieta szczerze Tobie o tym mówi nie powinna być napiętnowana, że ona jest taka i taka... powinieneś ją wielbić i obdarzyć szacunkiem takim jaki należy się kobiecie.
Jeżeli kobieta może w łóżku poczuć się piękna, doceniona i spełniona a przy tym dajesz jej poczucie bezpieczeństwa możesz naprawdę czuć sie jak prawdziwy facet a jestem pewna że ona potrafi Ci się odwdzięczyć tym samym :):)
Panowie szanujcie kobiety, doceniajacie nas i bądźcie wobec nas szczerzy ponieważ my mamy intuicję i widzimy bardzo często to czego Wy nie widzicie lub to co chcecie ukryć...
Pozdrawiam Panów którzy potrafią obdarzyć szacunkiem wszystkie kobiety.
M.
bardzo dobry artykuł
bardzo dobry artykuł :-)
arek
Tupak na prezydenta!
Tupak na prezydenta! :)
Świetny tekst,ale mało facetów się do tego przekona, nawet ci co kiwną głową i powiedzą tak, za chwile wyjdą do dyskoteki i będą zachowywać się jak dawniej - czyli tuląc do siebie swoją spokojną dziewczyne i mówiąc "jak ona sie ubrała, ale dziwka, nie chciałbym takiej dziewczyny".
Paweł
Dzięki.
Dzieki stary! Dla mnie to jest jak oświecenie ;D Bardzo dużo dziś dzięki tobie zrozumiałem! Twoje artykuły są dla mnie świetne!
Myślę, że tkwi w męskiej
Myślę, że tkwi w męskiej naturze strach, że jakiś inny samiec zapłodni jego samicę.
Wierzę też, że będąc naprawdę silnym i pozytywnym, nie trzeba się obawiać tego że nasza kobieta np. odważnie się zachowuje czy ubiera.
Ja osobiście wolę bardziej wyluzowane kobiety, niż ograniczone świętoszki. I tak nie jestem do niej przywiązany na zabój. Życie zweryfikuje, czy do siebie pasujemy.
/Yar
Chciałabym, żebyś w
Chciałabym, żebyś w magiczny sposób zaraził wszystkich mężczyzn swoim podejściem do sprawy;)
Marzę o facecie dla którego byłabym sexowna i pociagająca i który by mi to mówił...
który po latach związku byłby zdolny do spontanicznego seksu w windzie albo w samochodzie tylko dlatego, że własnie miał na mnie ochotę...
marzę o tym, by po porannym prysznicu, kiedy wychodząc do pracy zakładam sukienkę, czarną bieliznę, pończochy i szpilki, zdjął ze mnie wszystko i kochał się ze mną z podziwem w oczach na podłodze...
żebyśmy oglądają w niedzielę TV z naszymi dziećmi po porozumiewawczym spojrzeniu wylądowali w łazience, ukrywając się przed nimi, kochając się pod prysznicem...
marzę o takim mężczyźnie i wiem, że gdyby był mój nie pragnęłabym nikogo więcej...
i komunikat do focetów:
to nie my zamieniamy się w żony i matki, to Wy z nas je robicie...ironia w tym wszystkim taka, że jak dopniecie swego to zaczynacie szukać kochanki;)
trzymam kciuki za wszystkie męskie wyjątki i może kiedyś takiego spotkam:))
pzdr,
K.
To była dobra lektura.
To była dobra lektura. Myślę, że takie artykuły powinno się czytać częściej i więcej. Czasem sobie je powtarzać, by nie zapominać się i nie dać nawrócić stereotypom. Uprzedzenia czasami są silniejsze od naszej woli i tylko regularna walka przynosi pozytywne efekty.
wiesz co jak bys trafil na
wiesz co jak bys trafil na taka ktora cie zdradza i wlasnie przejawia te wszystkie wymienione cechy wtedy by ci sie odechcialo super suki do lozka oczywiscie nie wszystkie sie puszczaja ktore wyglaja super odjechane w max itd. ale trzeba byc czujnym i nie zganiaj na facetow tyle bo gdyby sie kobiety nie puszczaly to nie bylo by naszych obaw.... proste
re:
Najprościej jest powiedzieć "problem jest w niej nie we mnie". Tylko co było pierwsze - jajko czy kura? Jej zdrada czy nasze zachowania które skłoniłyby ją do zdrady? Czy nasze obawy są pochodną możliwości fizycznej zdrady, czy tego że skąpimy jej emocji, opieki i poczucia bezpieczeństwa, co może ją pchnąć do poszukiwań?
Co prawda możemy mówić sami sobie "Przecież dbam o nią jak umiem", ale rzeczywistość jest brutalna i może się okazać że to wciąż za mało, albo nie jest to coś czego ta kobieta konkretnie potrzebuje.
Owszem - można też trafić na kobietę która zdradzi nawet faceta od którego dostawałaby wszystko co potrzebne żeby czuła się w pełni kobietą. Coś takiego uznać można za dysfunkcję lub kompensację (niepotrzebne skreślić). Wtedy jedynym dla mnie rozwiązaniem jest usunąć ją ze swojego życia. Bez poczucia straty.
Masz rację, to jest proste, aczkolwiek mam wrażenie że to uprościłeś na swoje "kopyto".
ad puszczania
,,bo gdyby sie kobiety nie puszczaly to nie bylo by naszych obaw.... proste"
dowcip dnia Kolega napisał, wrecz miesiaca...
i zapomniales o ważnej sprawie - kobiety jesli juz zdradzaja to z KIMŚ - moze wlasnie Ciebie z Twoim kolega, sasiadem...sasiadka? I jesli juz ,,puszcza sie" to pomysl dlaczego!!!