Zazdrość

Temat zazdrości przewijał się wiele razy, ale chyba nikomu nie udało się z nim rozprawić do końca.

Darujmy sobie definicje psychologiczne, bo jak do tej pory, nic one ciekawego nie wniosły poza zdefiniowaniem problemu.

Moim zdaniem - zazdrość to produkt uboczny. Uboczny do takiego sposobu myślenia, w którym uważasz że pewnych rzeczy na świecie jest za mało.
Że albo trudno będzie Ci coś zdobyć, albo ktoś inny miał więcej szczęścia, jest bardziej utalentowany, albo że to co masz jest wynikiem niesamowitego farta i boisz się to stracić.

Jeżeli umieszczasz "na zewnątrz" źródło swojego dobrego samopoczucia, nawet szczęścia - skazujesz się na nieustanne porównywanie się do innych i obniżenie samooceny, albo na strach że coś utracisz. Często to owocuje poczuciem niższej wartości pod tytułem "nigdy tego nie osiągnę" albo "to moja wina, że coś straciłem".

No ale - rozmawiamy o relacjach z kobietami, wiec przełóżmy to na właściwy temat.

Przykład 1.
Kumpel ma bardzo atrakcyjna i ciekawa osobowościowo kobietę. A w Twoim towarzystwie takich kobiet nie ma niestety. Szanse znikome na poznanie takiej, nie wspominając o czymś więcej.
Co zrobisz?
Będziesz się porównywał z nim, albo z innymi facetami, próbował dorównać im, albo z nimi rywalizować?
Jeżeli tak - skażesz się na ośmieszenie. Bo w wielu przypadkach będziesz próbował być kimś innym. A to niestety jest wyczuwalne bardzo szybko przez ludzi.
Źródłem twojego dobrego samopoczucia czy szczęścia będą standardy wyznaczone przez innych, nie przez Ciebie. Będziesz poszukiwał potwierdzenia w oczach ludzi "czy już dorastam do tego poziomu czy jeszcze nie?" - kolejny punkt do ośmieszania.

Przykład 2.
Teraz Ty masz bardzo atrakcyjnÄ… i ciekawÄ… kobietÄ™.
Ale - jesteś przekonany że nie jesteś jej wart, że trafiła Ci się zupełnym fartem, boisz się że nadejdzie moment kiedy ona też to zauważy i - albo odejdzie, albo będzie Cię zdradzać, albo będzie wykorzystywać Ciebie i np. Twoje pieniądze wyłącznie, i uważasz że trudno będzie Ci znaleźć podobną i związać się z nią.
Znowu - źródłem Twojego szczęścia jest ta właśnie kobieta. Jak odejdzie albo przestanie się starać - jesteś w ciężkiej dupie i Twoje szczęście znika bezpowrotnie.

W obydwu przykładach, to nie Ty, tylko ktoś inny ma Twoje jaja w rękach, pociąga za nie i może to być powodem Twojej porażki osobistej.

I nie będę Ciebie oszukiwał, że cały świat jest zły i złe moce uniemożliwiają Ci osiąganie tego co chcesz, tylko w wielu przypadkach jesteś w tym punkcie właśnie, poprzez Twoje wcześniejsze działania, poprzez Twój precyzyjny plan. Niestety.
Oburzysz się czytając te słowa "ale ja niczego nie planowałem przecież". Może i tak. Ale brak planu też jest planem. Ty masz całościowy wpływ na Twoje życie i nikt inny, o ile na to nie pozwolisz.

A konkretniej, odnośnie Przykładu 1 - jeżeli nie dbałeś dotychczas o Twoją męską atrakcyjność - czy to pod względem osobowościowym, czy wyglądu, czy najzwyczajniej tego żeby mieć ciekawe życie - nie dziw się że nie przyciągasz do siebie ciekawych ludzi, a w tym ciekawych kobiet.
Mówiąc o skrajnościach - zachowując się i wyglądając jak typowy informatyk, niezmiernie trudno będzie poznać Tobie kobiety o nieprzeciętnej urodzie i z wysokim statusem.

W Przykładzie 2 - w temacie atrakcyjności, dochodzi jeszcze jeden element. Kontakty z innymi kobietami.
Będąc w związku jedną z najgorszych rzeczy które możesz zrobić to odciąć się od kontaktów z gronem Twoich koleżanek (o ile je miałeś), a także przestać poznawać nowe kobiety.
Abstrahując od oczywistego faktu że milo jest przebywać z życzliwymi Ci osobami, tracisz cenne źródło informacji o kobiecym świecie, a także dajesz znać swojej kobiecie że nie ma żadnej konkurencji i w konsekwencji może zacząć sobie poczynać z Tobą zbyt mocno.
W sytuacji konfliktu może zagrozić że odejdzie na przykład. A Ty? Mało tego że nie będziesz miał alternatywy w postaci innych atrakcyjnych kobiet, to nawet nie będziesz miał z kim o tym pogadać!!
Będzie miała Twoje jaja w garści i dajesz jej prawo do pociągania za nie kiedy tylko będzie chciała i mogła.
I to też będzie wynik Twojego starannie opracowanego planu...

Czy daje Ci to prawo żeby oburzać się na kobiety i traktować je jako zagrożenie?
Nie.
Kobieta będzie Ciebie testować - czy wciąż jesteś tym mężczyzną którego poznała i czy wciąż jesteś taki jak wydaje jej się że jesteś.
Jeżeli ustąpisz z jakiejś części swojego męskiego pola, to pole zostanie zajęte przez drugą stronę. A jak kobieta zajmie zbyt dużo Twojego męskiego terytorium - będziesz się kwalifikował do odstrzału.
I to też będzie wynik Twojego starannie opracowanego planu...

Pamiętaj, że brak planu też jest planem.

A rzeczywistość?
Spójrz szerzej.

Zastanów się, czy jeżeli ktoś zarabia więcej kasy niż ty - jest szczęśliwy? Czy nie spędza całego swojego wolnego czasu harując na swoje luksusy i na przykład za 10 lat obudzi się z poczuciem że zmarnował kawał swojego życia? A może się nigdy nie obudzi?

Czy zamieniłbyś się z kimś kto w pracy awansował o wiele szybciej niż Ty, ale ma na głowie mega-stresy (co pewnie przekłada się na potencję), albo nie ma nawet czasu żeby zadbać o swoją kobietę?

Czy masz powód żeby zazdrościć np. kumplowi który nawet pomimo tego że urodził się w bogatej rodzinie i może sobie na dużo pozwolić w życiu, to w sytuacji kryzysowej zamienia się w zwykłą cipę, bo dotychczas takie problemy za niego rozwiązywał ktoś inny?

Patrz całościowo i przestań porównywać się do innych, bo może się okazać że inni tylko pozornie mają lepiej.

I w drugÄ… stronÄ™.

Widzisz że na imprezie Twoja atrakcyjna kobieta chętnie przyjmuje próby flirtu od innych facetów. Zaczniesz jej robić wymówki, czy może poderwiesz ślicznotkę przy barze? A jak Twoja kobieta będzie Ci robiła wyrzuty "Bo do mnie podchodzą sami, a Ty celowo ją podrywałeś!" to czy będziesz miał jaja żeby jej powiedzieć "Kochanie, żyjemy na tych samych prawach, tak?" ?

Twoja kobieta nagle przestała mieć dla Ciebie czas, albo zaczęła się umawiać z innymi facetami "na kawę". I wiesz że nie popełniłeś żadnych kardynalnych błędów które mogłyby ją do tego doprowadzić. Co zrobisz - zaczniesz robić awantury jak tylko wróci, będąc kłębkiem nerwów od czekania, mając paznokcie ze stresu obgryzione po łokcie? Czy może zadzwonisz żeby się umówić na kawę do koleżanki która od zawsze Ci się podobała, ale z którą nic Cię dotychczas nie łączyło, bo przecież byłeś fair wobec Twojej kobiety?

PodsumowujÄ…c

Dbaj o to, żebyś własne jaja miał w swoich rękach, rozwijał się w kierunku celów które sam sobie wyznaczysz, które będą Twoim źródłem samorealizacji i szczęścia.
Bez porównywania się z kimkolwiek innym. Zadając sobie pytanie prędzej - "Czy to co robię sprawia że ja sam czuję się spełniony?".

Zacznij wierzyć, że wcale nie ma tak mało na świecie ciekawych i atrakcyjnych kobiet, z którymi można przeżyć wspaniałe chwile. Rozwiń swoje grono znajomych, poznawaj więcej kobiet, zmień środowisko jeżeli to będzie konieczne.
A jak mi wciąż nie wierzysz - to sprawdź statystyki - w naszym społeczeństwie jest więcej kobiet niż mężczyzn. Więc nawet idąc ulicą na ślepo wymacałbyś więcej kobiet ;)

Tupak

Zazdrość?

Przesączenie komórek lękiem...

Gość | wt., 10/09/2007 - 10:03

Jeżeli myślisz że jesteś królem , to będziesz królem

Ja sam doszedłem do tego parę lat temu , szkoda że było to trochę bolesne.

Najważniejsze to to, by zadać sobie pytanie "czego tak naprawdę chcę ? i szczerze na nie odpowiedzieć.

Reszta przyjdzie sama....

Gość | śr., 12/26/2007 - 17:33

zazdrość

wszystko się zgadza panowie tylko pamiętajcie, że my też lubimy mieć "wyjście awaryjne" w postaci kilku kolegów :-)

Gość | pt., 02/29/2008 - 13:03

Sugerujesz ze jesli kobiecie

Sugerujesz ze jesli kobiecie czegos brakuje i zaczyna spotykac sie z innymi facetami "na kawe" to facet ma zrobic to samo i zaczac umawiac sie z kolezankami? Bez sensu, to nie ratuje zwiazku tylko dodatkowo pogarsza sytuacje. Idac tym tokiem myslenia zwiazek bankowo sie rozpadnie..

Gość | śr., 07/09/2008 - 14:57

:)

Chyba nigdy nie byłeś w sytuacji w której zazdrość uratowała uczucie :)

Pzdr.
Tupak

Tupak | pt., 07/11/2008 - 12:23

Fantastyczny tekst, zbiera

Fantastyczny tekst, zbiera wszystko o czym wielu facet zapomina, nawet mi się zdarzyło, ale przeczytałem go i wróciłem na właściwe tory. Do zobaczenia w Wawie

Feniks (niezweryfikowany) | pt., 07/25/2008 - 17:50

ten tekst jest taki....

ten tekst jest taki.... męski, w skrócie można by to podsumować: "bądźmy twardzi bo inaczej baby wyjdą nam na głowę", szkoda tylko że to właśnie MY - kobiety mamy w garści tę niepowtarzalną broń, dzięki której owijamy sobie Was wokół jednego małego paluszka - seksapil czyni cuda (nawet z twardzielami).

Gość (niezweryfikowany) | śr., 03/18/2009 - 21:08

Nie zgadzam siÄ™ z tym

Nie zgadzam siÄ™ z tym poglÄ…dem:
"Będąc w związku jedną z najgorszych rzeczy które możesz zrobić to odciąć się od kontaktów z gronem Twoich koleżanek (o ile je miałeś), a także przestać poznawać nowe kobiety".

Dla mnie facet mający dużo koleżanek tudzież przyjaciółek, umawiający się z nimi na kawki, opowiadający o nich, jest po prostu stracony jako kandydat na partnera. Nie wróży to dobrze na przyszłość jego wierności. Poza tym szkoda mi czasu na takie gierki mężczyzn, polegające na wzbudzaniu zazdrości u kobiety swoim szerokim gronem koleżanek-przyjaciółek.

Kobieta (niezweryfikowany) | pon., 06/22/2009 - 20:56

Bardzo fajnie że się nie

Bardzo fajnie że się nie zgadzasz, gdyż jest temat do polemiki.

Zwróć uwagę na precyzję słów, piszę o "odcinaniu się" od grona kobiet.
Ty piszesz o gierkach, o wzbudzaniu zazdrości i o wymuszonym informowaniu że ma się szerokie grono kobiet. itp.
Są to dwie skrajnie różne postawy.

Jeżeli facet "odetnie się" od grona innych kobiet, to Ty, droga Kobieto, wejdziesz mu na głowę :)

Pozdrawiam
T.

Tupak | wt., 06/23/2009 - 08:10

Niekoniecznie to

Niekoniecznie to informowanie o koleżankach musi być wymuszone. Wystarczy, że będzie przypadkowe, by mnie zniechęcić. Jak np. dzwonię do mężczyzny, a okazuje się, że on akurat jest na kawce z koleżanką albo - co gorsza - u niej w domu, bo pomaga jej naprawić komputer itd.

Nie mówię, żeby unikać koleżanek, jak już je się spotka np. na przystanku to wypada pogadać. Ale intencjonalne umawianie się z nimi albo zawiązywanie nowych przyjaźni jest przeze mnie źle widziane.

Spróbuj odwrócić sytuację - to kobieta ma wielu kolegów, z którymi chodzi na kawy, których zaprasza do swojego domu, od których dostaje kwiaty itd. Nawet jak to są rzeczywiście tylko koledzy, to zapewne partner takiej kobiety nie byłby tym zadowolony.

Kobieta (niezweryfikowany) | wt., 06/23/2009 - 12:35

Pierwsza strona medalu to

Pierwsza strona medalu to taka, że w każdym zachowaniu jest granica przy której możemy mówić o przesadzie. Jeżeli facet za dużo czasu poświęca innym kobietom - sprawa jest jasna.
A druga strona medalu jest taka, że czasem przez pryzmat kobiecych kompleksów, jakakolwiek inna kobieta będzie zniechęceniem.

Innymi słowy - chciałabyś żeby Twój mężczyzna nie miał żadnych koleżanek?

Tupak | wt., 06/23/2009 - 16:32

Z pierwszÄ… stronÄ… medalu

Z pierwszÄ… stronÄ… medalu siÄ™ zgadzam.
A co do drugiej - to kwestia nie tyle kompleksów, co własnego stylu życia. Jak kobieta jest introwertykiem, nie widzi sensu, by się umawiać z kolegami, bo woli swój czas spożytkować lepiej - chociażby na spotkanie z partnerem, to tego samego będzie oczekiwała od swojego partnera. Po prostu ludzie powinni się dobierać na zasadzie podobieństwa.

Kobieta (niezweryfikowany) | śr., 06/24/2009 - 12:53

I VICE VERSA

I VICE VERSA

Gość (niezweryfikowany) | pon., 01/25/2010 - 22:22